Ranger Danger straszy coraz bardziej, już niemal codziennie organizowane
są nocno/poranne naloty w celu wyłapania nielegalnych "stałych" bywalców
Campu (a niektórzy siedzą już tu 5 miesięcy). Tak jak jeszcze tydzień
temu, co drugą spotykaną osobą na Campie był mieszkaniec Dalekiego Wschodu,
tak teraz wszędzie napotkacie wesołych Hiszpanów z Tonim Arbonesem i Ikerem
Pou na czele (Toni ma w planach Salathe free i szybkie przejśce
Free Rider - oczywiście także klasycznie, a Iker chce chyba zagrać
w jakimś wielkościanowym filmie).
Mieliśmy pierwsze jesienne załamie pogody, tak, że sypnęło śniegiem
i teraz noce i poranki są już naprawdę rześkie. Ruch na ścianie jest duży,
a że Zodiac ciągle jest "czysty", i jak na razie w tej formie nie
powtórzony, cały ruch skupia się na The Nose (mała kolejka...).
Co do naszych małych sukcesów wspinaczkowych, chciałbym poinformować,
iż w towarzystwie Kasi Okuszko, udało mi się pokonać East Buttress
na El Capitanie 5.10b OS, a dzień wcześniej yosemicki klasyk jakim
jest The Moratorium 5.11b OS - prawdopodobnie jest to jedno z nielicznych
polskich przejść w tym stylu.
Jednak największym moim "sukcesem" jest uporanie się w końcu z innym
yosemicki offwideowym klasykiem jakim jest Ahab, to tylko 5.10b,
ale ten kto próbował lub choćby widział tę rysę, wie dlaczego była to
dla mnie jedna z najtrudniejszych wspinaczek w życiu.
Na zakończenie chciałbym jeszcze raz podziękować wszystkim, którzy mi
w tych yosemickich wakacjach pomogli.
A w imieniu myślę nas wszystkich, począwszy od Jacka Zaczkowskiego,
Andrzeja Marcisza, Jacka Czyża z synem Maćkiem, Wawy
Zakrzewskiego, Kasi i moim chciałbym bardzo podziękować za wszelką
pomoc jaką otrzymaliśmy od Jacka i Benity Krawczyków, bez
nich nasz pobyt w Kalifornii nie byłby tak udany.