W sobotę (11 IX) zespół MONTANO TATRY TEAM w składzie Piotr Korczak
"Szalony" , Andrzej Marcisz i Tomasz Opozda "Odwłok"
dokonał pierwszego przejścia drogi Misterium Nieprawości na wschodniej
ścianie Mnicha. Droga liczy sobie 110 metrów i wg autorów "nie ma
nawet 2 metrów łatwego terenu!".
MONTANO TATRY TEAM (od lewej): Piotr Korczak, Tomasz Opozda i Andrzej
Marcisz (fot. arch. A. Marcisz)
Orientacyjny przebieg drogi (tymczasowy), Misterium zaznaczone
kolorem czerwonym
(fot. A. Marcisz)
Oto krótka relacja Piotra: "Droga zawiera 5 wyciągów: Pierwszy wyciąg
Nothing Else Matters jest tożsamy z trzecim Metalliki, a
jego wycena ustaliła się po kilku (jego) przejściach na IX+ (VI.5) - teraz
robi się go elegancko ryską do końca bez kontrowersyjnego ogranicznika,
sięgając bezpośrednio za "półkę z ruszającym się kamieniem"
na Fereńskim.
Pod czas prac - Szalony z niezastąpioną siatką "kogutówką"
(fot. A. Marcisz)
Kolejny Wind of Change to VIII+ (VI.3+). Przez okapy biegnie bardzo
trudny Hells Bells (Dzwony Piekieł) z pewnością sięgający
IX+ (VI.5), z sytą końcówką. Całkiem niełatywy jest krótki Number of
the Beast (Liczba Bestii) w połogiej płytce VIII- (VI.2+) -
daje mocno w dupę, praktycznie nie ma tam stopni, trudno jest wykonać
każdy ruch.
Szalony na starcie ostatniego wyciągu (fot. A. Marcisz)
Tadek Grzegorzewski fotografuje postępy Szalonego - ostatni wyciąg
(fot. A. Marcisz)
Szalony na ostatnim wyciągu (fot. A. Marcisz)
Najmocniejszy wydaje się ostatni wyciąg Harvester of Sorrow -
Żniwiarz Smutku jest najtrudniejszym wyciągiem jaki kiedykolwiek
przeszedłem w górach i najsolidniejszą drogą skałkową jaką zrobiłem w
tym roku, a wspinam się swobodnie w stopniu VI.5 z małym haczykiem. Z
pewnością ma IX+, a może troszkę więcej. To jednocześnie najładniejszy
wyciąg - na 18 metrach skała wywiesza się prawie na 4 metry, jest ciąg,
a chwyty są naprawdę małe."
Andrzej na okapiku kończącym 2. wyciąg (fot. arch. A. Marcisz)
A oto krótko Andrzej: " Dla mnie trzeci wyciąg Dzwony Piekieł
jest chyba najtrudniejszym jaki poprowadziłem w Tatrach. Gdyby nie "no
hand rest" w środku wyciągu z pewnością on byłby najsytszym na drodze.
Kończy się on bardzo techniczną i gimnastyczną sekwencją ruchów, a przy
locie wylatuje się w poderwaną czeluść (płyty na prawo od Era).
Samo wyjście z przewieszenia to niemal kopia końcówki bulderu Midnight
Lighting.
Andrzej na 3. wyciągu - droga idzie tuż na lewo od poręczówki (fot.
arch. A. Marcisz)
W pracach nad drogą, które zajęły 13 dni, brali również udział Wojtek
Marcisz i Włodek Derda. Chcielibyśmy również podziękować Zosi Bachledzie
i Grześkowi Buczkowskiemu.