 |
Góry nr 121 przyniosły kolejny
głos w sprawie etyki tatrzańskiej wspinaczki. Głos Adama Pieprzyckiego
nawiązuje do tekstów, które już publikowaliśmy: Artura Paszczaka
Czy musimy (d)obić Zerwę
i Andrzeja Marcisza, Piotra Korczaka, Tomasza Opozdy Tatry
naszych marzeń.
Efektem tych sporów ideologicznych ma być długo oczekiwane porozumienie/manifest
w sprawie stylu zdobywania tatrzańskich ścian.
Zapraszamy również do forum poświęconego tej problematyce Etyka
w Tatrach.
|
Zamiast wstępu
Jako autor podsumowania letniego sezonu tatrzańskiego 20031
mimowolnie znalazłem się w środku rozważań nad regulacjami dotyczącymi
tworzenia dróg tatrzańskich. Dlatego piszę poniższe słowa, prosząc o refleksję
osoby, którym leży na sercu porozumienie w "tatrzańskiej sprawie".
Miniony sezon letni obfitował w powstanie dróg z dużą ilością stałych
punktów, które zostały otworzone w tzw. "stylu sportowym", czyli
jak ktoś woli "od góry". Ponieważ zjawisko to (otwieranie dróg
z góry) jest dla części osób związanych ze wspinaczką tatrzańską mocno
kontrowersyjne, zostały podjęte inicjatywy dotyczące ustaleń co do sposobu
dalszych działań eksploratorskich na tatrzańskich ścianach2?
Nasuwa się pytanie: czy musiało dojść do takiej sytuacji? Co byłoby wtedy,
gdyby autorzy nowości obijali tylko stanowiska i kluczowe wyciągi (miejsca),
a nie wbijali przelotów (technicznych) i nie pastwili się nad piątkami,
szóstkami czy siódemkami? Dobrym przykładem jest droga Lobbing Instruktorski
na Kościelcu, przez niektórych nazywana "świetlistym szlakiem".
Czy nie byłoby też bezpiecznie, gdyby na części wyciągów zainstalowany
był np. co drugi stały przelot3?
Tekst ten powstał po rozmowach z osobami, które były zaangażowane w opracowanie
wcześniej wymienionych ustaleń oraz propozycji (A. Marcisz, P. Korczak4,
P. Poloczek5, P. Kopta, A. Paszczak, R. Rokowski
i inni).
Tradycja - tworzenie drogi wspinaczkowej
Szafowanie pojęciami "tradycyjny"6,
"etyczny" czy nawet "moralny" w odniesieniu do taternictwa ostatnio znacznie
się nasiliło. Fala dyskusji związanych z nadużywaniem stałych punktów
(spitów, ringów) i idące za tym następstwa w postaci "listów otwartych6"
i "manifestów2" mają prowadzić do
poczynienia pewnych ustaleń, warunkujących dalszy postęp taternictwa,
zwłaszcza w kontekście tworzenia nowych dróg oraz ubezpieczania dróg już
istniejących.
Nie będzie tu o postawie życiowej (wspinaczkowej), albo tak jak Wielki
W. Kurtyka o swojej Ścieżce Góry7 -
rzecz będzie dotyczyć tego, co w moim rozumieniu jest drogą wspinaczkową
w jej tradycyjnym aspekcie. Ogólnie przyjęta definicja tradycji jako takiej,
to "zasady postępowania, obyczaje, poglądy, wiadomości przechodzące
z pokolenia na pokolenie"8.
Wracając jednak do tematu, klasyczna definicja drogi wspinaczkowej może
brzmieć: "następstwo miejsc możliwych do przejścia, stanowiących
logiczną całość, podporządkowaną pewnemu celowi (...). Takim celem bywa
z reguły osiągnięcie szczytu w sposób najłatwiejszy, najkrótszy, daną
granią lub ścianą itd. Każda droga jest praktycznym rozwiązaniem pewnego
zadania, czyli problemu taternickiego"9.
Tyle jeden z "ojców taternictwa".
W mojej opinii największym i najciekawszym elementem aktywności wspinaczkowej
w górach jest poprowadzenie nowej drogi. "Dokonując jednak pierwszego
przejścia tworzymy swoiste dzieło ludzkie - drogę. Dzieło zbudowane z
tworzywa, jakim są elementy ściany uporządkowane świadomą myślą, powstałą
z koncepcji zrodzonej z poznania ściany i zrealizowane siłą woli, która
każe pokonać wszelkie trudności, by stanąć na szczycie, widocznym znaku
dokonanego dzieła"10.
Na plan dalszy niewątpliwie schodzi styl, w jakim się ją pokonało, chociaż
w duchu tradycji pierwsze miejsce należy się niewątpliwie wspinaczce klasycznej.
"Pamiętać trzeba, że istota sportu wysokogórskiego nie polega bynajmniej
tylko na wykonywaniu pewnych skoordynowanych ruchów w kominie czy na trawersie,
że nie polega też tylko na ryzyku, spowodowanym przez niebezpieczeństwo
obiektywne itd., ale również i przede wszystkim na oddziaływaniu gór na
taternika i wynikającym stąd stosunku taternika do gór"11.
Od dawna rozbrzmiewały spory co w taternictwie jest dopuszczalne, a
co nie. Jan K. Dorawski pisał12: "Wspinanie
po pętlach i hakach nie może być uznane za taternictwo. Inaczej bowiem
musielibyśmy wielkimi taternikami okrzyknąć związek ślusarzy, którzy wbijając
klamry i wieszając liny, zdobyliby każde, najgładsze nawet urwisko".
Mając te słowa w pamięci, czy można te 'klamry" odnieść chociażby
do mitycznych hakówek na Kotle Kazalnicy13,
do modernistycznych dróg Wielkiej Trójki14
lub ospitowanych linii na Kościelcu czy Kazalnicy?
Z drugiej strony, jak opisuje Wawrzyniec Żuławski, używanie techniki
hakowej było praktykowane już "przed wojną". "Rok 1939
- ostatnie miesiące przed wybuchem drugiej wojny światowej przynoszą atak
młodych wspinaczy zakopiańskich, braci Wrześniaków. Posiłkując się hakami
nie tylko do asekuracji, ale i dla umożliwienia przejścia najbardziej
niedostępnych fragmentów (czyli tzw. techniką hakową), zdobywają
oni dwie drogi poprzez płyty środkowej części: tę, której próbowali Komarniccy,
Schiele z Marusarzem i inni (Zacięciem Komarnickich) oraz tę, którą
początkowo zaatakowali Bednarski i towarzysze"15.
Nie powinniśmy zapomnieć, że "prawdziwy, rasowy alpinista, nie uzna
sztucznych sposobów za grę fair i nie zastosuje ich w walce ze skałą.
Tym bardziej, że winniśmy wszyscy - na wzór niedościgły Malloryego -
piastować w duszy ideał góry niepokonanej"16.
"Postęp bowiem techniczny, obok tej dodatniej strony, że umożliwiał
dalsze zdobycze, grozić począł w następstwie zasklepieniem się w błędnym
kole pogoni za samymi trudnościami". I dalej (w przypisie): "o
tyle ze stanowiska sportu trzeba nadużywanie haków potępić w myśl zasady,
że Ťjeśli taternictwo jest sportem - to musi być grą fairť"17.
Dziś dla wielu działalność górska jest czymś "więcej" niż sportem.
Pozostaje pytanie czym? Czy tylko trudnymi przechwytami, nie jak dawniej
w kominie czy trawersie, a w przewieszonej płycie czy dużym okapie?
Może "losy taternictwa rozstrzygną się nie w zagadnieniu boiskowości
Tatr (...), lecz wyłącznie w sferze psychicznego stosunku taterników do
tatrzańskiego terenu"?18
I co dalej?
Dotychczasowa propozycja zasad postępowania podczas tworzenia nowych
dróg w Tatrach19 została przedstawiona jako
ogólny zarys i wymagać będzie dalszych środowiskowych uzgodnień. W swoim
imieniu, cały czas duchowo związany z nieformalną "Chatka Climbing
Team", pragnę przekazać swoje (i części "Chatkowiczów")
przemyślenia dotyczące "tradycyjnej" działalności eksploratorskiej
w "granitowej20 części Tatr" zebrane
w 10 postulatach:
- Tatry to najpiękniejsze góry świata!21.
Góry te nie są skałkami i nie obowiązuje tutaj "bubel legislacyjny"22
w odniesieniu do instalacji przelotów. Groźba karalna mogłaby doprowadzić
do niekorzystnej sytuacji, w której autorzy nowych dróg, którzy zainstalowali
(zainstalują) stałe przeloty będą musieli je usuwać.
- Tatrzańskie drogi wspinaczkowe powinny być tworzone "od dołu"
z zachowaniem zasady minimalizacji środków.
ˇ Postulat minimalizacji dotyczy minimalizacji środków używanych
do pokonania drogi, czyli stosowania w pierwszym rzędzie asekuracji
ruchomej (kości, friendów), dopiero potem haków, otworów ręcznie wierconych,
a na końcu wiercenia mechanicznego. Minimalizacja zaleca też ograniczenie
ilości pozostawionych na drodze stałych punktów, w tym szczególnie punktów
ekspansywnych (ringów, spitów), ale także otworów pod rivety, bathooki
czy sztucznych krawądek pod sky-hooki.
ˇ Jeśli nowa droga przecina lub wykorzystuje drogę (drogi) już istniejącą,
to nie powinna naruszać charakteru (stanu) tej poprzedniej. Ewentualne
wspólne stanowisko nie powinno psuć charakteru drogi wcześniejszej (mowa
o drogach "psychicznych", na które nie musi "każdy"
chodzić). Istnienie takiego postulatu nie doprowadziłoby do obicia Okapów
Jungera.
ˇ W gestii autora/-ów drogi leżałaby decyzja co do pozostawiania bądź
nie, jakichkolwiek stałych punktów asekuracyjnych (zwłaszcza na wyciągach
klasycznych).
ˇ Za niedopuszczalne uznalibyśmy tworzenie dróg opartych wyłącznie o
asekurację wierconą.
- Wspinaczka klasyczna (letnia) jest najwartościowszym sposobem
przemieszczania się w ścianie. Wspinaczka hakowa jest inną umiejętnością23,
która uzupełnia arsenał środków służących prowadzeniu dróg, zwłaszcza
podczas premierowego przejścia oraz podczas wspinania zimowego. Postępując
w tym "duchu" należy zaakceptować nie wbijanie haków zimą
na wartościowych (czytaj trudniejszych - np. od VIII stopnia trudności)
wyciągach klasycznych24 oraz unikanie wspinania
dry-tool na tychże wyciągach.
- Istnieje jasne wartościowanie dróg wynikłe ze sposobu ich poprowadzenia.
Z tradycyjnego punktu widzenia wartościowsze są przejścia nowych dróg
w kolejności: bez użycia haków, bez wiercenia na drodze, bez używania
wiertarki oraz wiercenie z jej użyciem (użycie wiertarki byłoby dopuszczalne25).
W określonych (bardzo małych) rejonach "krytycznych"26
ze względów przyrodniczych czy tradycji taternickiej mogłoby dojść do
zakazu używania wiertarek w ogóle.
- Drogi z elementami hakówki powinny być prowadzone bez pozostawiania
haków na wyciągach hakowych. Jest to oczywiste dla osób wspinających
się w tym stylu chociażby ze względu na aspekt ekonomiczny i logistyczny
przedsięwzięcia. Dodatkowo nie następowałaby szybsza degradacja powagi
hakówki. Trudności hakowe są wartością samą w sobie.
- Spity/ringi będą wbijane (zwłaszcza te wiercone mechanicznie) w/g
saskiego sposobu postępowania (ikony) - z klasycznej pozycji wspinaczkowej
lub po zawiśnięciu w przelocie (ruchomym, np. skyhooku), bezpośrednio
z tejże pozycji. Wg tej koncepcji niedopuszczalne jest wbijanie następnego
spita/ringa, wisząc lub stojąc w poprzednim stałym przelocie (spicie/ringu)
oraz używanie żywej drabiny, obchodzenie terenu inną drogą i obijanie
"z boku lub z góry", wbijanie z wahadła z sąsiedniej drogi
etc. Odległości między pozostawionymi na stałe przelotami powinny być
rozmieszczone wg uznania twórcy (twórców) drogi. To autor drogi określa
czy ilość i jakość zainstalowanych przelotów gwarantuje bezpieczeństwo.
Jeżeli taki postulat nie byłby przestrzegany, powinna zostać ustalona
równolegle minimalna odległość między stałymi przelotami np. 3-4 m.
- Powinna zostać przeprowadzona akcja wybicia większości żelastwa na
popularnych drogach klasycznych27 oraz
zainstalowania minimalnej liczby przelotów (kilka, 2-3 na wyciąg). Spowoduje
to udostępnienie ich do wspinaczki "bardziej tradycyjnej"
- na własnej asekuracji. Rozważeniu i zaakceptowaniu powinna podlegać
także wymiana starych nitów/spitów na nowe w sytuacji postępującego
z czasem ich zniszczenia28. Powyższa uwaga
dotyczyć powinna także powszechnie używanych linii zjazdowych, które
znajdują się w "średnim" stanie (np. zjazdy z Kotła Kazalnicy).
Powyższe akcje mogłyby odbywać się "ze zjazdu".
- Na popularnych drogach dopuszczenie możliwości wzmocnienia/wymiany
stanowisk. Nie dotyczy to dróg "psychicznych", zarówno klasycznych
jak i hakowych. Na drogach "psychicznych" to zespół podejmuje
wspinaczkę. Jak to mówią niektórzy soliści: "Grunt to dobry zespół".
- Uklasycznienia powinny przebiegać z wbijaniem minimalnej ilości ringów/spitów
za zgodą autora/autorów (zgoda ta może zostać wyrażona a'priori, od
razu po stworzeniu nowej linii). Jeżeli na uklasycznionej drodze fragment
hakowy zostaje zastąpiony innym wariantem istnieje możliwość wbijania
minimalnej (wymaganej) ilości przelotów bez konsultacji z autorami (hakówka
pozostanie bez zmian). Podczas uklasyczniania wyciągu (także na nowej
drodze), wszystkie haki wbite w przedprzejściu i wykorzystywane w prowadzeniu
finalnym (a nie wbijane z pozycji klasycznej) raczej powinny być pozostawione
na stałe. Nie można jednak dopuścić do sytuacji, w której ze względów
ekonomicznych to spity/ringi zamiast haków będą nagminnie używane (a
co za tym idzie na stałe zostawiane). W wypadku uznanych standardów
hakowych (od obecnego stopnia A2), gdzie kontakt z autorami drogi jest
niemożliwy, odhaczenie za pomocą instalacji punktów wierconych nie jest
akceptowane.
- Nieprzestrzeganie przyjętych zasad oznaczać będzie zgoła automatyczne
usunięcie "dziko zainstalowanych" przelotów29,
a w interesie samych wspinaczy powinno zaistnieć zjawisko napiętnowania
osób zachowujących się niezgodnie z ustaleniami.
Na koniec
Kompromis jest rzeczą trudną, a wszystkie ustalenia będą nic nie warte,
jeżeli nie będziemy ich akceptować i realizować w swoistym "duchu
tradycyjnym" (ethos).
Zaprezentowane rozwiązanie dopuszcza możliwość używania wiertarek. Dla
części osób (w tym i mnie) taki sposób tworzenia dróg nie jest akceptowalny,
natomiast dla innych jest to wręcz konieczność. Niech zastosowanie wymienionych
postulatów wprowadzi kompromis w naszą wspólną działalność tatrzańską.
Dostrzegalna w tym momencie jest postawa autorów tekstu "Tatry
naszych marzeń", którzy starają się dostrzegać pozytywne aspekty
tradycyjnego podejścia do tworzenia dróg (a także w tę stronę się skłaniają).
Jest to istotne, gdyż przez wielu ceniony "Szalony" (Piotr Korczak)
w swoim - jak to określa - najbardziej ideologicznym artykule napisał:
"nigdy nie byłem tradycjonalistą"30.
Moim zdaniem rozważania wokół tematu przewodniego nie powinny przebiegać
na linii czy instalować spity/ ringi w ogóle, a ile, gdzie i jak powinny
one zostać osadzone. Wynieśmy to co najlepsze z tradycji saskiej i angielskiej
oraz popatrzmy na nie przez pryzmat tatrzański. Czy się to podoba czy
nie, postępu technicznego (z namacalnym urządzeniami w postaci wiertarki
czy ringów) nic nie zahamuje.
Na koniec warto zwrócić uwagę, że sprawy inaczej wyglądają na miejscu,
kiedy mamy iść się wspinać, a zgoła odmiennie, gdy dywagujemy, siedząc
w domu. Unikając tego drugiego, pamiętajmy, że "rzeczywistość skrzeczy".
Przypisy
- A.Pieprzycki, Sezon letni 2003 w Tatrach,
"GÓRY" 2004, nr 1-2, s. 46-51.
- A. Paszczak, Czy
musimy (d)obić Zerwę, "GÓRY" 2003, nr 12, s. 54-55.
A. Marcisz, P. Korczak, T. Opozda, Tatry
naszych marzeń, "GÓRY" 2004, nr 3, s. 76-77; "Magazyn
Górski" 2004, nr 22, s. 40-43.
- Weźmy pod uwagę taką drogę jak Superata Młodości
na wschodniej ścianie Mnicha.
- Należy zwrócić uwagę na powrót Wielkich (Korczak,
Marcisz) do ponownego wspinania (por. felieton: P. Korczak, Nienasycenie,
"Magazyn Górski" 2001, nr 1, s. 12).
- Ł. Müller, P. Poloczek, List otwarty do Magazynu
Górskiego, "Magazyn Górski" 2004, nr 22, s. 41-43.
- Często jest to pojęcie nadużywane - może nawet być
"Bar tradycyjny" (np. na trasie Tarnów-Mielec), cokolwiek
to znaczy.
- W. Kurtyka, Ścieżka Góry, "Bularz"
1988-89, s. 37-43.
- Słownik Języka Polskiego PWN , Warszawa 1998, t.
3, s. 482.
- Z. Klemensiewicz, Zasady taternictwa, Lwów
1913.
- A. Matuszyk, Humanistyczne podstawy teorii sportów
teorii sportów przestrzeni na przykładzie Alpinizmu, Kraków 1998,
s. 136.
- Z. Dąbrowski, Dziś i jutro taternictwa, artykuł
dyskusyjny, "Taternik" 1932, nr 4, str.74-80.
- Jan. K. Dorawski Problem zdobywania ścian górskich,
"Taternik" 1991, nr 3, s. 68-73.
- Np. Czok - Kiełkowski, Kurtyka - Marcisz lub droga
Marcina Tomaszewskiego - Ostatni Mohikanin.
- Wielka trójka: Pior Korczak, Andrzej Marcisz i Tomasz
Opozda w pełnym znaczeniu tego określenia, zwłaszcza ze względu na ich
wkład w rozwój polskiej wspinaczki klasycznej.
- W. Żuławski, Sygnały ze skalnych ścian, Tragedie
tatrzańskie, Wędrówki alpejskie, Skalne lato, Warszawa
1958, s. 147.
- J. K. Dorawski, op. cit.
- Zdzisław Dąbrowski, Dziś i jutro taternictwa,
"Taternik" 1932, nr 4, s. 74-80.
- Adrjan Czerwiński, Weźmy stąd przykład, "Taternik"
1932, nr 2, s. 31-35.
- A. Marcisz, P. Korczak, T. Opozda; Tatry
naszych marzeń, "GÓRY" 2004, nr 3, str 76-77, "Magazyn
Górski" 2004, nr 22. s. 40-43.
- Rozwiązanie takie może być przyjęte w "wapiennej"
części Tatr, ale ze świadomością istnienia większych trudności "technicznych"
w takim sposobie działalności twórczej.
- Zaczerpnięte z motta kwartalnika "Tatry".
- Słynne rozporządzenie Rady Ministrów, regulujące
"wszystko" we wspinaniu za pomocą "kart".
- Przymus użycia "hakówki" naturalnie rozumieją
osoby, które chociaż trochę wspinały się w górach zimą po trudniejszych
drogach.
- Takie podejście już można zaobserowować (np. na drodze
Wariant R).
- Postulat ten powinien być postrzegany jako ustępstwo
"tradycjonalistów', a używanie wiertarki stało się dopuszczone
(prawdopodobnie) w Hejszowinie i - jak sądzę - nie stoi w opozycji do
"stylu saskiego".
- W takim przypadku istniałaby konieczność ich ustalenia,
a ponieważ jest to trudne, powinno się takiego rozwiązania unikać.
- Należałoby ustalić listę takich dróg, a wzorcowym
przykładem jest droga Wachowicz (Mnich E).
- Taka praktyka jest stosowana w Alpach (np. w Chamonix).
- Ponoć sam M. Piola usuwa na swoich drogach "dziko"
zainstalowane przeloty.
- P. Korczak, Tradycja - balast czy inspiracja, "GÓRY"
1991, nr 2, str. 28-31.
|