Wczoraj wróciliśmy z Dolomitów i myślę, że "wskazanym" byłoby podzielić
się garścią informacji o naszym przejściu. Akut ma 15 wyciągów
(VII+, VIII-, VIII-, IX, IX-, VIII+, VII, VI+, VII-, X-(?), VI, VI-, V+,
V+, VII-) z czego robi się kawał całkiem niezłego wspinania ;-). Z tego
co wiemy było to pierwsze w pełni klasyczne powtórzenie drogi - zespół
czeski powtórzył drogę nie dokońca klasycznie RK).
Przebieg drogi (fot. Harald Gasser)
Droga jest w większości ubezpieczona hakami i spitami w "bardzo górski
sposób". Trudniejsze wyciągi są na ogół obite przyzwoicie ale z tymi łatwiejszymi
(VIII+ i mniej) bywa różnie! Stanowiska oprócz dwóch są ospitowane. Największym
problemem jest olbrzymie nagromadzenie trudności, kruszyzna (miejscami
całkiem spora) i całkowity brak śladów przejścia (gdzieniegdzie ślady
po butach - prawdziwy OS).
Najpierw poszliśmy na rozpoznanie pierwszych 5 wyciągów, gdzie okazało
się, że wcale nie będzie tak łatwo jak nam się wydawało! Wyciągi IX i
IX- opatentowaliśmy tak w 60%. Ostateczne natarcie nastąpiło w poniedziałek
16 sierpnia o 8 rano (było dość zimno). Wiedzieliśmy, że kluczem do skończenia
było przejście tych dwóch trudnych wyciągów od pierwszej próby! Na szczęście
koło 3-4 wyciągu trochę się ociepliło co dawało szanse na ich przejście.
Najpierw Czarek po pięknej walce prowadzi wyciąg IX, a potem ja IX-. Niby
padły od pierwszej próby, ale pojawia się inny problem, od zimna zaczynają
nas łapać skurcze w przedramionach. Z pomocą przychodzą tabletki przeciwbólowe,
które "na wszelki wypadek" wzięliśmy ze sobą i trochę ten ból łagodzą!
Kluczowy okazuje się 6. wyciąg VIII+, który pokonujemy dopiero za 4 próbą
- bardzo trudne miejsce na początku, a potem wymagająca wspinaczka kruchym
terenem przy marnej asekuracji.
Szansa poprowadzenia dziesiątego wyciągu X- przy tej pogodzie i zmęczeniu
relatywnie spada i jesteśmy do tego coraz sceptycznie nastawieni (najgorsze
były te pieprzone skurcze). By się do niego dostać pokonujemy kilka łatwiejszych
wyciągów, potem wyciąg VIII- pokonany przez Czarka i jakoś pod kluczowym
dachem nastroje się poprawiają, bo nie wygląda to najgorzej i jakaś tam
szansa istnieje. Stwierdzamy po krótkiej naradzie, że pójdę ja (dachy
to moja ulubiona formacja -) ). Najpierw idę A0 aby wyczaić patenty, jakoś
nienajgorzej idzie, więc po dojściu do stanowiska końcowego i zjechaniu
do Czarka postanawiam iść. Wyciąg pada od pierwszej próby, choć musze
przyznać, że od połowy ze stałymi skurczami w przedramionach. Miejsce
jest niesamowite - 300 m lufy pod tyłkiem i poziomy dach. Co do trudności
tego wyciągu to mam małe wątpliwości, ale obiektywne wypowiedzenie się
jest bardzo trudne, ponieważ zdecydowanie mi przypasił.
Potem jeszcze "tylko" 5 wyciągów od V+ do VII-, dość skomplikowanych
orientacyjnie i z nienajlepszą asekuracją (od 2 do 5 przelotów na wyciągu),
w tym 2 ostatnie mokre. Po 13 godzinkach wspinania, praktycznie bez odpoczynku,
o 21:00 przy świetle czołówek meldujemy się na szczycie, ciągle nie wierząc,
że droga "padła". Jeszcze krótka debata, czy kiblujemy - jesteśmy w chmurach,
widoczność nienajlepsza, a zejście problematyczne. Decydujemy się schodzić,
by o 1:00 zameldować się przy namiocie.
Podsumowując jest to zdecydowanie najtrudniejsza droga jaką udało nam
się kiedykolwiek zrobić, np. porównując do drogi szwajcarskiej różnica
jest kilku solidnych klas! Na trudności składa się chyba to, że jest nie
chodzona (bez śladów przejścia, krucha), a poza tym praktycznie cały czas
wymagająca wspinaczkowo!
Łukasz Muller
16 sierpnia Łukasz Muller i Ceazary Modrzejewski pokonali
Akut X- na Cima Ovest di Lavaredo (Dolomity) - patrz Polskie
powtórzenie Akut.