|
Efektem miesięcznego pobytu Borka Szybińskiego, Elizy Kubarskiej
i Davida Kaszlikowskiego w Atlasie Wysokim w Maroku jest nowa trudna
droga na 600 metrowej, południowej ścianie Oujdad.

Oujdad (fot. David Kaszlikowski/StudioWspin)
Ekipa działała w rejonie berberyjskiej wioski Taghia, leżącej 80 km od
najbliższego miasteczka. W głąb gór podróżowali Land Roverem, a na ostatnim
odcinku cały sprzęt był niesiony na grzbietach mułów.

Taghia (fot. David Kaszlikowski/StudioWspin)
Taghia jest miejscem prawie nieznanym wspinaczom, choć bogatym w wielkie
wapienne ściany, z których wiele ma po 800 m wysokości. Jest to rejon
wysokogórski, okoliczne szczyty sięgają 3000 m n.p.m. Podejścia pod ściany
to kombinacja przejść widowiskowymi kanionami i wiszącymi na ścianach
mostami, z kamieni i gałęzi skleconymi przez nomadów dla kóz.

Boro i Eliza w portalu (fot. David Kaszlikowski/StudioWspin)
Wspinaczy przywitała kapryśna aura rodem z Alp: śnieg, grad, temperatury
bliskie zera, zupełnie nie jak w Afryce. Przez cały miesiąc było dosyć
chłodno wiec komplet ubrań uszytych przez Alvikę specjalnie na tę wyprawę
był w stałym użyciu.

David na czwartym wyciągu 7c+ (fot. Borek Szybiński/StudioWspin)
Ilość dziewiczych linii właściwie nas zaskoczyła i trudno było
się zdecydować co robimy. Dziś, w czasach ograniczników i kombinacji jest
to absolutną rzadkością. Po kilkudniowym rekonesansie, spośród pięciu
niesamowitych i dziewiczych linii jakie znaleźliśmy nad okolicznymi kanionami
zdecydowaliśmy się na południową ścianę Oujdad. Jest to system pionowych
i raczej gładko wyglądających płyt.
Sprzętowo byliśmy przygotowani na niemal każdy rodzaj skały
- stąd 60 kg nadwagi w bagażu, za które bezlitośnie podliczono nas na
Okęciu (400 Euro). Niestety części sprzętu okazała się zupełnie niepotrzebna:
do haczenia (podczas instalacji spitów od dołu) na gładkich płytach przydawały
się tylko sky hooki i sporadycznie alieny. Po skończonym spitowaniu czuliśmy
się jak mistrzowie tańca na sky hookach. Szczególną psychą wykazywał się
Boro, który jest mega skutecznym wymiataczem.
Zainstalowano ok. 130 spitów, które są jedyną możliwością asekuracji
na płytowej Barracudzie. Na ostatnie pięć dni akcji zespół przeniósł
się do portaledga biwakując na wys.170 m i uklasyczniając kolejne wyciągi.
Boro na szóstym wyciągu 7b (fot. David Kaszlikowski/StudioWspin)
Spośród zupełnie nowych 12 wyciągów, aż sześć ma siódemkowe trudności
(skala franc.), a inne to zazwyczaj coś koło 6c+ . W podszczytowej kopule
(na 3 łatwych wyciągach) droga łączy się z klasykiem Taghii - Baraką.
Najtrudniejszą linią wycenioną na 7c+(VI.5) okazał się wyciąg czwarty
(na 130m), który jest czujnym pasażem po maleńkich brzytewkach. Na początku
zastanawialiśmy się czy to nas w ogóle puści, bo jednemu pasażowi trzeba
było się przyjrzeć niemal przez szkło powiększające. Puściło.

Eliza na piątym wyciągu 6b+ (fot. David Kaszlikowski/StudioWspin)
Barracuda jest bardzo powietrzną i widowiskową propozycja dla
sprawnych wspinaczy, którzy potrafią wspinać się w pionie i nie boja się
wielkościanowych problemów.

Eliza czyści skórę (fot. David Kaszlikowski/StudioWspin)
Przygotowywaliśmy Barracude przez 3 tygodnie walcząc na
przemian z deszczem i chorobami (zatruta woda(mimo odkażania)). Skała
w Taghii też nas nie rozpieszczała. Ściany są przepiękne, ale jednocześnie
bardzo ostre. Po kilku wyciągach lepiej nie myśleć o skórze ...
- opowiada Eliza
Miesiąc w Taghi to także niezwykła przygoda z Berberami i górskimi nomadami
którzy mieszkają w jaskiniach; styl życia tych ludzi który nie zmienił
się od setek lat.

U Saida w domu (fot. David Kaszlikowski/StudioWspin)
Podczas wyprawy przygotowany został materiał filmowy i przygodowy kalendarz
dla firmy Hilti na rok 2005.
Alvika Taghia Trip była pierwsza polską wyprawą wspinaczkową w ten rejon
Atlasu.
Podsumowując:
- BARACCUDA, 7c+ max, 7a+oblig., 600 m,
- Oujdad (2690 m n.p.m.), Atlas
- Borek Szybiński, Eliza Kubarska, David Kaszlikowski
- Sponsorzy: Alvika, Hilti , Yeti, Marabut
|