Pierwszy Krakowski Festiwal Górski przeszedł już do historii,
mamy nadzieję, że można uznać go (mimo niezbyt fortunnego początku) za
imprezę udaną, dla której warto pokusić się o kontynuację. Imponująca
frekwencja - w sumie około 1400 osób - duża ilość filmów, efektowna prezentacja
slajdów Dawida Kaszlikowskiego to mocne strony wczorajszego dnia.
Pierwszego dnia największym zainteresowaniem cieszył się film Maćka
Szafnickiego The Trip, pokazujący tegoroczne wakacyjne zmagania
Adasia Pustelnika. Jednak przebojem festiwalu okazała się produkcja Artura
Paszczaka Walking on the Moon - groteskowo przedstawione losy
warszawskiej wyprawy na Chan Tengri. Publiczność salwami śmiechu witała
kolejne wynurzenia "ekstremalistów"... Co prawda żadne oficjalne
nagrody nie były przyznawane, ale można zaryzykować twierdzenie, że film
Paszczaka wygrałby nasz festiwal!
Wszystkie pozostałe filmy pochodziły z Przeglądu Filmów Górskich w Lądku
Zdroju (www.przeglad.ladek.pl).
Projekcje zakończyły się 30 minut po północy i wiele osób dotrwało do
tej ekstremalnej godziny. Warto wspomnieć ciepło przyjęty film Geronimo
o Marcinie Tomaszewskim, ciekawy przykład polskiego filmu wyprawowego
czyli Snow Story, urzekający pokaz ekstremalnego ski-alpinizmu
w Origin oraz kuriozalny utrzymany w komercyjno-socrealistycznej
stylistyce film o jekaterynburskiej wieży "mordercy" Extrem
Tower. Miłośnicy rowerów górskich mogli z kolei zobaczyć wyczyny ekstremalistów,
w trochę za długim jak na wspinaczkową w większości publiczoność, filmie
Rockstars - One Steep Planet.