|
Rosja i Puchar Świata widziany oczami Edyty Ropek, która w drugiej
edycji Pucharu na czas zajęła 7 miejsce.
Komuna
Rosja różni się znacznie od Polski. Wszędzie widać pozostałości reżimu
komunistycznego, pełno tu placów i pomników Lenina. Drogi są gorsze niż
w Polsce, nie ma w ogóle pasów na ulicach i nikt nie przejmuje się pieszymi
na drogach. Panuje tu taka moda, jak się dowiedziałam od jednej z miejscowych
dziewczyn, że im ktoś ma lepszy samochód tym bardziej nie dba o przepisy
i szybciej jeździ. Auta - Łady i Zaporożce, mało zagranicznych. Sklepy,
produkty tak samo jak u nas.
Mentalność ludzi
Znów komuna! Rosjanie myślą że ich kraj jest rajem, że są najlepsi, a
w np. Polsce panuje smród i ubóstwo. Wychodzą z założenia że ktoś w moim
wieku już dawno powinien mieć gromadkę dzieci, męża i dom, a nie zajmować
się bzdurami (wspinaniem). Tutaj rodzina to szczyt marzeń prawie każdej
kobiety. Zdziwieniem było dla nich, jak powiedziałam że kobiety, tak jak
mężczyźni u nas, w takim wieku, robią karierę. Oczywiście są wyjątki wśród
Rosjan, głównie są to osoby które były za granicą! Każdy obcokrajowiec
to chodzące dolary. Jak nie mówisz po rosyjsku to cię wykorzystują. Niestety
trzeba uważać komu zaufać. Poznałam tu oczywiście sympatycznych ludzi,
którzy bardzo mi pomagają.
Wódka
Tutaj cały dzień i noc można spotkać na ulicach pijących ludzi. Jak mi
opowiadano miejscowi chłopacy potrafią na przykład w jednej chwili ruszyć
gdzieś w głuchy las do jakiejś zapyziałej budy, siedzieć tam tydzień i
pić wódkę do upadłego. Tylko czekają na okazję by w ten sposób wyeliminować
któregoś z przyjezdnych zawodników!

Edyta Ropek (fot.Marek Ladziński)
Zawody
Najgorsze jest to że wśród Rosyjskich zawodników panuje wrogie nastawienie.
Za wszelką cenę muszą wygrać, jest ogromna presja, uważają że są najlepsi,
że zwycięstwo wszystkich edycji to sprawa przesądzona. Gdy wygrywają gospodarze
to jest wielka feta, duży puchar, przemówienia, gdy wygra obcokrajowiec
jest zupełnie inaczej. Na ceremoni otwarcia Pucharu wszyscy reprezentanci
wyszli z tabliczkami swoich państw, oczywiście kamery skierowane tylko
na Rosjan, inni zawodnicy czuli się nie na miejscu. Miałam wrażenie, że
gdy wygrał Tomek byli tym strasznie rozczarowani.
Starty
Komfort startów jest też zupełnie różny. Gdy startuje zawodnik z Rosji,
ma idealne warunki, nie zdarzają się żadne potknięcia organizacyjne, nikt
go nie dekoncentruje przed startem, każdy uważa na to co się dzieje. A
gdy startują inni zawodnicy, ..., mnie przed startem w pierwszej edycji
trzy razy cofano do strefy, przyszedł jakiś gość, zaczął coś nawijać,
dekoncentrować, po starcie pomylono moje wyniki z wynikami innej zawodniczki.
Trzeba być twardym psychicznie. Oczywiście wszystko dzieje się zgodnie
z przepisami, ale są to takie niuanse, mające duże znaczenie dla zawodników.
Elena Repko z Ukrainy dostała żółtą kartkę, w zasadzie nie wiemy za co?
Rosjanie nas nie lubią.
Czasówki
Start na 25 metrowej ścianie był ciężki. Wszystkie zawodniczki były przygotowane
na to, że będą biegać tylko do 18 metra, tak jak to było rok temu. Drogi
były trudne, po przebiegnięciu 50 metrów myślałam, że zwymiotuję. Francuzi
cieszyli się, że byłam w finale, jako jedyna Polka i dziewczyna z poza
Rosji. Jestem strasznie szczęśliwa bo udało mi się wejść do finału w drugiej
edycji, na dodatek biegłam z dziewczyną która wygrała całe zawody. O mały
włos jej nie pokonałam, przegrałam tylko jedną sekundą. Inne zawodniczki
były już od niej dużo słabsze. Nie wiem co by było, gdyby ... Generalnie
to po wczorajszym starcie uwierzyłam że zwycięstwo jest w moim zasięgu,
mam jeszcze małe doświadczenie w startach w zawodach światowych, ale się
uczę. Odniosłam wrażenie ze Rosjanie też to zauważyli, po moim starcie
zachowywali się dość dziwnie, prawie wygrałam z najlepszą - przestraszyli
się?
Trudności
Tutaj na zawodach naturalne jest to że czasówki są trudne, kilku zawodników
odpada od ściany, nie tylko musisz być szybki ale i uważać by nie odpaść.
Wczoraj Elena odpadła. Nie ma takiego startu żeby któryś z facetów lub
jakaś panna nie odpadła. Generalnie polskie czasówki to zabawa i niech
nikomu się nie wydaje że przesadzam, drogi długie, jeśli krótkie to przewieszone,
sama trasa układana jest jak na trudność, może nieco łatwiejsza. Trzeba
znaleźć patent, bo w przeciwnym razie można się zapędzić w same stopnie
i albo odpadniesz albo stracisz mnóstwo czasu. Drogi kluczą, są podchwyty,
odciągi i małe picioki po sekwencji klam, tutaj wszystko jest możliwe.
Liczy się precyzja. Start jak dotąd był układany trawersem po krzyżach,
więc od dołu trudno jest nabrać prędkości, coś niesamowitego, nie spotkałam
się z takimi drogami na moich startach w Europie.
Przed nami jeszcze trzecia edycja Pucharu na czas. Trzymajcie
kciuki! Pozdrawiam wszystkich!
PS. Wciąż nie przyzwyczaiłam się do zmiany czasu, jest ciężko bo trzeba
wstać na zawody o 9 czasu lokalnego, czuje się tak jak bym wstawała o
4 rano.
Zredagował: Arkadiusz Kamiński
|