Krzyk Motyla
na Alasce - polska wyprawa i nowa droga bigwall
Na przełomie kwietnia i maja 2003 odbyła się wyprawa w góry Kichatny,
rzadko odwiedzany masyw Alaski. Niezwykłe nagromadzenie celów bigwallowych
(granitowe monolity do 1000 m wysokości) i rekomendacja Climbinga, który
uznał to miejsce za "najtrudniejsze ściany Ameryki Północnej" ściągnęło
uwagę polskiego zespołu w składzie: Marcin Tomaszewski, Krzysztof
Belczyński, David Kaszlikowski.
Ekipa podróżowała na lodowiec małą awionetką całkowicie zapełnioną 300-kilogramowymi
zapasami i sprzętem. Mieli spędzić cały miesiąc jako jedyni ludzie w górach
Kichatna, bez żadnego kontaktu z odległym ponad 100 km lotniskiem w Talkeetnie.
Krzysiek Belczyński wchodzi w "punkt G", 5 wyciąg drogi (A3).
Fot. David Kaszlikowski/StudioWspin.com.pl
Zespół za cel obrał sobie południowo-wschodnią ścianę Citadel, wcześniej
zdobytą tylko dwiema drogami. Polacy poprowadzili swoją drogę samym środkiem
wybitnego filara, na zmianę wspinając się strzelistymi rysami (C3) (niektóre
po 100 m długości) lub przekradając się przez kruchy teren (hakówka do
A4, wiele miejsc A3,3+) i groźnie wiszące "szafy". Nowa droga to Ostatni
Krzyk Motyla, ma ok. 1200m długości, pokonana w 25 wyciągach, trudności:
VI bigwall, VII UIAA, A4,C3 ,lód 70 st.
Panowie spędzili w ścianie 12 dni, ciągnęli za sobą dwa portaledge i
wór ze zbitym śniegiem, z którego wytapiali wodę. Bardzo zmienna pogoda
(15st w słońcu, -20 w złej pogodzie) pozwoliła z jednej strony na wykonanie
"słonecznych sesji fotograficznych", a z drugiej przyprawiła niektórych
o lekkie odmrożenia. Zespół zjeżdżał ze ściany podczas zupełnego załamania
pogody, zasypywany pyłówkami. Przez prawie dwa tygodnie trwania akcji
górskiej pozostawione na lodowcu namioty bazowe zostały zasypane i częściowo
połamane. Zupełnego zniszczenia bazy udało się uniknąć tylko dzięki interwencji
ekipy Walijskiej, która nieoczekiwanie pojawiła się w dolinie w ostatnich
dniach akcji i częściowo odkopała załamujące się pod śniegiem namioty
naszej wyprawy.
Polska droga jest w tej chwili najtrudniejszą linią na ścianie Citadel.
Na uwagę zasługuje złożoność terenu co szczególnie przypadło do gustu
naszej ekipie. Ostatni krzyk motyla to prawie 800 metrów idealnie
pionowego monolitycznego granitu plus alpejska graniówka i lodowe kuluary
(ok. 400m). Nie można też zapomnieć o widokach "od McKinleya aż po horyzont".