W Moku dni pięknej pogody przeplatają się z dupówami, ale warunki w ścianach
są dość kiepskie. Dużo luźnego śniegu i sporo lodu w szczelinach w bardziej
połogich częściach. Fragmenty skalne są dość czyste i suche. Tłoku nie
ma, ale trochę się dzieje. Napierano na Sprężynę, ale nieskutecznie.
Zwierz Kohler i Marcin Księżak atakowali nową drogę na czołówce
Cubryny, urobili 5 wyciągów V, A2 i zlanowali.
Zainspirowany opracowaniem Grzegorza Głazka wraz z Pawłem Olkiem
vel Bakterią eksplorowałem tzw. Grzędę Czarnego Mięguszowieckiego
, stanowiącą praktycznie część ścian Kotła (jest to część ściany pomiędzy
Długoszem-Popko a drogą Berbeki-Sałygi i lodospadem z WCK).
W rezultacie powstała nowa (tym razem w pełni) droga, ochrzczona Orzeł
z Epiru ze względu na makabryczne straty sprzętowe jakie nastąpiły
w trakcie (m.in. 2 camaloty!). Nota bene - czy ktoś odgadnie pochodzenie
tej nazwy?
Linia staruje tuż na prawo od Długosza-Popki i przecina go od
razu na pierwszym wyciągu (3xA0). Potem wchodzi w piękne skalne zacięcie
V, A1 (aż dziw, że są jeszcze takie rzeczy!), które z górna asekuracją
puściło klasycznie za ok. M6. Potem jeszcze dwa długie wyciągi IV+ i A0
V- do połączenia z Cieniem Wielkiej Góry (schematy obu dróg w książce
w Moku, o przejściu patrz news).
Droga jest naprawdę ładna, dość wymagająca i ciekawa. Na tymże Cieniu
(będącym wariantami prostującymi do starej drogi Grzęda MSC) Wiesiek
Madejczyk dokonał - jak mi sie wydaje - ważnego przejścia. Pokonał
klasycznie pierwszy wyciąg (przedtem 2xA0) tym samym uklasyczniając go
w pełni. Zaproponował wycenę M6+ i w ten sposób otrzymaliśmy (o ile mi
wiadomo) pierwszy dry-toolowy wyciąg w Moku, a może i w Tatrach Wysokich.
Czyżby nadciągała era zimowego uklasyczniania dróg, czy też pizgania
dziabami po skale, jak to podsumował jeden kolega? Zdecydowanie pierwszy
krok został zrobiony.