Tradycyjnie w trakcie targów ISPO w Monachium w halach outdoor (A5 i
A6) rozgrywane są zawody w dyscyplinach wspinaczkowych. Rok temu gościł
tutaj Puchar Świata w bulderingu, w którym trzecie miejsce zajął Tomek
Oleksy. Tym razem rozegrano Puchar Niemiec w tej samej konkurencji.
Na zawodach zjawiła się oczywiście cała niemiecka czołówka. W sumie startowało
kilkadziesięciu zawodników - kobiety i mężczyźni. Przed południem na 7
bulderach rozegrano eliminacje. Zasady są proste - kto pokona najwięcej
bulderów, w najmniejszej ilości prób, ten wygrywa. Buldery elimacyjne
były naprawdę odlotowe - zwłaszcza na ściankach po prawej stronie hali.
Skrajny bulder polagał na trudnym wejściu po kanciku na leżącą płytę,
po której należało przebiec na tarcie w poziomie i złapać dwoma rękami
chwyt w okapiku. Z niego jeszcze dwa łatwiejsze ruchy i koniec. Techniczny
bulder pokonało tylko czterech zawodników. Obok za to startowało się w
dużym przewieszeniu - pierwszy ruch do wystającego korka to monostrzał
w tył. Potem dwa szarpnięcia po oblakach w przewieszonym kanciku - na
koniec należało się rzucić w dół i w lewo do końcowej klamy. Tylko czołowa
czwórka zrobiła bulder, a tylko jeden zawodnik - Marcus Hoppe -
zrobił go w pierwszej próbie.
Organizatorzy podali informację, że najtrudniejsze buldery w eliminacjach
miały ocenę 7b+ FB. Finały zaczęły się o 17 i najpierw wystartowały panie.
Nie zawiodła wielka faworytka - Marietta Uhden - najlepsza Niemka
i zarazem od lat jedna z najlepszych zawodniczek na świecie. Już pierwszy
- bardzo długi bulder pokazał kto jest kim. Trawers w dachu okazał się
za trudny dla wszystkich zawodniczek - Marietta doszła zdecydowanie najdalej.
Do następnej rundy zakwalifikowno dwie zawodniczki. Marietta udowodniła
swoją dominację kończąc w pierwszej próbie ostatni bulder...
W finale panów wystartowało 8 zawodników. Przygotowano 4 buldery i na
każdym kolejnym odpadało po 2 zawodników. Pierwszy bulder - podobnie jak
u pań był bardzo długi, ale nie tak siłowy - należało wykazać się techniką
i... wytrzymałością. Ci co zabrali ze sobą woreczek na magnezję zrobili
naprawdę sprytnie. Po trudnym starcie bulder oferował miejsce odpoczynkowe.
Tylko Andre Borowka skończył bulder i to to od pierwszej próby!
Niestety na kolejnych przystawkach poległ sromotnie... Awans do następnej
rundy dawało sięgnięcie do końcowego chwytu. W finałowej rundzie zostało
dwóch zawodników, którzy do tej pory szli łeb w łeb. Ostatni bulder to
wspinanie po małych chwytach w średnim przewieszeniu - decydowało rozciągnięcie
i szybkość przejścia. Test zdał faworyt - Marcus Hoppe, który zdecydowanie
zasłużył na zwycięstwo - bulder pokonał w pierwszej próbie.