Niedawno zrobiłem nowy bulder na Kamieniu pod Wysoka w Rzędkowicach.
Bulder ten startuje tak jak moja wcześniejsza realizacja Paranoid,
lecz w miejscu gdy tamten skrecał w prawo za kant, mój nowy bulder biegnie
wprost przez przewieszenie, bez korzystania z chwytów za kantem. Problem
ten nazwałem Demonów dzikie hordy i uważam, że jest to najtrudniejszy
bulder jaki do tej pory zrobilem! Wolałbym nie podawać jego wyceny, ale
sadzę, że jest to (przynajmniej w moim mniemaniu) najtrudniejszy bulder
na całej Jurze Krakowsko-Czestochowskiej.
Rafał na bulderze Demonów dzikie hordy V? (fot. Studio Graficzne
Freney)
Problem ten wynalazł mój przyjaciel, Maciek Stula - wskazując
kluczową krawadkę powiedział: - patrz, tutaj jest jakiś chwyt :) Niestety
nie udało mi się wtedy zrealizować tego problemu, gdyż temperatura otoczenia
wynosiła ok. 2 stopni celcjusza i wiał mocny wiatr. Udało mi się wtedy
zrobić tylko łatwiejszą wersję tego bulderu, czyli Paranoid uciekający
przed trudnościami za kant. Mocno zmotywowany przyjechałem więc pod Kamień
jeszcze raz i tym razem juz pokonałem bulder od pierwszej przystawki!
Tego samego dnia zrobiłem pierwsze powtórzenie zeszłorocznego problemu
Waldemara Podhajnego Dynamit V7 na tym samym kamieniu. Ten problem
dla odmiany padł flashem i nie miałem z nim żadnych trudności. Kilka dni
później na Kołoczku zrobiłem trawersik Niski trawers V7. Startuje
on tak jak Uwaga na miny, następnie trawersuje wzdłuż startowych
chwytów bulderu Would? by potem wyjść na wierzchołek skały tak
jak Niepodpisane to niezrobione.