Przed kilkoma dniami wraz z Krzyśkiem Belczyńskim powróciliśmy
z ponad miesięcznej wyprawy w północnym Pakistanie. Eksplorując dolinę
Nangmah, udało nam się wytyczyć nową drogę na przepięknej, dziewiczej,
zachodniej ścianie masywu Den Bor. Na pierwszy ogień poszła jednak monolityczna
Amin Brakk, ale z powodu nierozwiązywalnych w ścianie formacji, musieliśmy
się z niej wycofać. Pokonując kolejne wyciągi na bad hookach (są to wiercone
wiertłem na 3-4 mm dziurki o średnicy 6 mm pod sky hooka lub talona) ze
zgrozą myśleliśmy przede wszystkim o etyce wspinania i o naszym ostatnim
wiertle.
Wtedy wbiliśmy się w kosmiczną Den Bor, piękne trzy rakiety majestatycznie
strzelające w niebo ponad dolinę i dnia 24 lipca 2001 roku stanęliśmy
na ostrym jak brzytwa szczycie centralnej z nich. Ściana ta do tej pory
nie miała żadnego zdobywcy, tak więc postanowiliśmy nadać jej dumną nazwę
- Polish Spire. Wytyczoną na ścianie drogę wyceniliśmy na VI Big
Wall VII, A3+, 600m, a cała akcja w ścianie zajęła nam 8 dni wytężonej
wspinaczki. Dolne przewieszone partie drogi jak również niestety łuskowata
nie nadająca się do klasyki skała zmusiła nas na całej długości drogi
do wytężającej niepewnej hakówki. Sześćdziesięciometrowe wyciągi pokonywane
średnio w czasie 6 godzin były naszym chlebem powszednim a wykonana na
drodze spora ilość pająków nasunęła nazwę drogi Tańcząc w ciemnościach.
Dokładnie tak czuliśmy się biegając dziko po monolicie w poszukiwaniu
formacji, które poprowadziłyby nas znowu w górę. Noce spędzaliśmy na zawieszonym
w ścianie "portalu", dzięki któremu mogliśmy również rozprostować kości,
jako, że ściana charakteryzowała się zupełnym brakiem półek skalnych.
Nasza droga przecięła górę na dwie połowy i jest jedną z najpiękniejszych
i najbardziej logicznych linii w dolinie Nangmah. Wspaniałe ściany zostały
zdobyte. Za wsparcie dziękujemy Polskiemu Związkowi Alpinizmu i
niezawodnej firmie Mount & Wave.