|
Silna, zakopiańska ekipa, już od dawna śmiało sobie poczyna
i promuje właśnie ten klasyczny!!! rodzaj wspinania (dla nie zorientowanych,
to tak samo jak w skałach z tym, że w innych butach i z dziabkami).

Autor w innych butach i z dziabkami próbuje wspinaczki
w zimie (niestety na tym zdjęciu wisi w ławach). (fot. Marcin Michałek)
My (chyba chodzi o niezakopiańczyków,
przyp. redakcji) w swoje, oni w swoje dolinki Tatr (głównie Zachodnich),
więc jak grzyby po deszczu (lub lepiej po mrozie) powstają nowe drogi
klasyczne T6+, T7 (normalnie powinno być VI+, VII, ale że to wspinanie
głównie w trawach to dodajemy T - przyp. redakcji). A pewnie na trudniejsze
przyjdzie nam już nie długo czekać.

Autor podczas pokonywania VI-wego zacięcia (wcale nie było tak
łatwo, jak wygląda). (fot. Krzysztof Starek)
Ruchy tu jakby mniej krzywe
niż w "Wysokich" (Tatrach przyp. redakcji), a krzyżyki, balans,
czy kolanko do środka, to techniki z powodzeniem wykorzystywane i bynajmniej
nie zarezerwowane tylko dla panelu.

Marcin Michałek na plantacji trawki (fot. Piotr Sztaba)
Kępy bujne, trawka klasa,
dziabka, przykrzesać i bufać - może z nóg zwali, może sił odbierze, ale
nie gdzieś w knajpianym zaciszu, a w realnym świecie to będzie, w przepaścistej
dolinie, zdala od tłoku, dopalaczy czy ograniczników - chyba RADOŚNIEJ.
Rejon Tatr Zachodnich oferuje
duże ściany - Giewont, Wielka Turnia, czy Kazalnicę Miętusią, jak i mniejsze
formy - Mnichy Małołąckie, Siodłowa Kopa czy Raptawica. Od ekstremalnych
hakówek Krzyż Pański, Nauka haczenia (T6 A3+), do trudnej
klasyki Depresja mroza VI, Lista obecności T6, Potęga
miłości (droga mikstowa T6+ A2+), czy Nasza droga T7-. Wielce
przydatne, poza standardowym wyposażeniem zimowym, mogą być dłuższe haki,
jak i tricamy.
Miłego wspinania
|