8 sierpnia 2017 14:55

Pogodny weekend w Moku: Maciej Tertelis i Jakub Siwiński z nowymi liniami w Tatrach

W piękny, ostatni weekend lipca zespół Maciej Tertelis i Jakub Siwiński przeszedł na dwóch tatrzańskich ścianach dwa nowe, ciekawe warianty: Sorry Vader VII- (Mnich), Kursowe reminescencje V+ (Mięguszowiecki Szczyt Wielki).

Sorry Vader VII-, Mnich ściana pn.-zach, 29.07.2017, Jakub Siwiński i Maciej Tertelis

Sorry Vader VII-, Mnich ściana pn.-zach, 29.07.2017, Jakub Siwiński i Maciej Tertelis

29 lipca na pn.-zach. ścianie Mnicha zrobiliśmy warianty Sorry Vader, na które składają się trzy wyciągi biegnące od Dolnych Półek Mnichowych do wierzchołka Mnicha. Wspinaliśmy się bez znajomości, idąc linią „wytyczoną” w trakcie wcześniejszych obserwacji i analiz zdjęć ściany.

Mnich w promieniach zachodzącego słońca (fot. M. Tertelis)

Mnich w promieniach zachodzącego słońca (fot. M. Tertelis)

Charakterystyczne formacje, które zwracają uwagę, to głęboka rysa ograniczająca z prawej strony płytę z Zemstą Wacława, wybitna turnica z wiodącą jej prawym skrajem drogą Fuczok oraz estetyczne rysy w kopule szczytowej Mnicha z finalnym pęknięciem wyprowadzającym pod stanowisko na wierzchołku Mnicha.

Na drodze asekurowaliśmy się głównie z pojedynczych zestawów roksów i mimośrodów. Na drugim wyciągu niezbędne okazało się osadzenie dwóch spitów, które zapewniają bezpieczną asekurację w miejscu, gdzie nie ma możliwości założenia tradycyjnych przelotów.

Bysiek prowadzi szeroką rysę na pierwszym wyciągu (fot. M. Tertelis)

Bysiek prowadzi szeroką rysę na pierwszym wyciągu (fot. M. Tertelis)

Pierwszy wyciąg, poprowadzony przez Byśka, wymaga odrobiny techniki. Teren wyglądający z dołu całkiem groźnie, okazał się łatwiejszy (V+) niż przypuszczaliśmy. Chcąc poprowadzić go w sposób logiczny, nie uciekaliśmy się do trawersów na boki, idąc na starcie oraz na końcówce wprost drogą Mogielnickich (wcześniej uznawaną za „Ryski Oficjalskiego”).

Bysiek prowadzi szeroką rysę na pierwszym wyciągu (fot. M. Tertelis)

Bysiek prowadzi szeroką rysę na pierwszym wyciągu (fot. M. Tertelis)

Wspinając się drugą długością liny byłem przekonany, że idę dziewiczym terenem, z uwagi na brak dostępnych (obecnie głównie) w internecie informacji. Estetyczna, biegnąca skośnie w prawo w górę rysa doprowadziła do kantu turniczki, skąd wróciłem na jej północną ściankę narzucającymi się płytkimi wymyciami. Kilka metrów nad końcem rysy (i dobrym mimośrodem) postanowiłem osadzić spita, po czym po kolejnych kilku ruchach zorientowałem się, że logiczne w tym miejscu będzie wyjście przez przełamanie ściany na leżącą płytę ciągnącą się do stanowiska na Górnych Półkach, wspólnego z drogą klasyczną. Przed wyjściem z trudności, stojąc na stosunkowo dobrym stopniu i asekurując się dla spokoju dwoma skyhookami, osadziłem kolejnego spita, chcąc zapewnić asekurację przed kluczowym na tym wyciągu miejscem, które oceniliśmy na VI+.

Po zejściu na tabor Piotrek Sztaba przekazał mi informację, że w 2016 roku na turniczce swój wariant poprowadził Mariusz Biedrzycki. Telefon do Biedrunia pomógł wyjaśnić, że rzeczywiście w zeszłym roku poprowadził on skośną rysę, dochodząc do drogi Fuczok (nazwał ten wyciąg Propozycją na Fuczoka i wycenił na VI). Po zamieszczeniu krótkiej wzmianki w internecie otrzymałem sygnał od Maćka Ciesielskiego, który widział w czerwcu br. na turnicy Jędrzeja Myślińskiego. Kontakt z Jędrzejem przyniósł informację, że rzeczywiście, wspinał się on solo na turnicy w linii przebytej przez nas trasy, przy czym w okolicy pierwszego spita odbił w prawo i przez przełamanie ściany wydostał się w połóg. Jędrzej asekurował się z jedynki i przyznał, że wyjście w szóstkowym terenie z taką asekuracją nie było dla niego komfortowe.

Bysiek w kluczowym miejscu (VII-) trzeciego wyciągu (fot. M. Tertelis)

Bysiek w kluczowym miejscu (VII-) trzeciego wyciągu (fot. M. Tertelis)

Trzeci i ostatni wyciąg poprowadził również Bysiek. Start filarkiem wspólnym z drogą Wacław spituje doprowadził go do przewieszki, skąd przetrawersował w prawo, asekurując się w poziomym pęknięciu, do miejsca w którym (VI) można wyjść na łatwiejsze stopnie pod kolejnym spiętrzeniem. Logicznym sposobem jego pokonania jest dobrze widoczne ze stanowiska pęknięcie, którego przejście okazało się kluczowym miejscem dla pokonanych przez nas wariantów.

Bysiek w rysie (VI+) wyprowadzającej pod wierzchołek Mnicha (fot. M. Tertelis)

Bysiek w rysie (VI+) wyprowadzającej pod wierzchołek Mnicha (fot. M. Tertelis)

Dalej w skos w prawo, w górę wydostajemy się pod kopułę szczytową Mnicha, gdzie w przypadku przegięcia na linie można założyć pomocnicze stanowisko w TOPRowskim ringu na Płycie. Podszczytową płaśni osiąga się biegnącą skośnie w lewą stronę głęboką rysą (VI+), rozpoczynającą się u stóp przewieszki pod wierzchołkami Mnicha. Finalna rysa miała wcześniejsze prowadzenie Piotrka Sztaby, który wspomina: „To wyjście za VI już robiłem na lewo od przewieszki pod przełączką pod mnichem. Rysa może 6 + mocno wyrzucająca jak pamiętam klatą już byłem na półce a dupę ciągnie :)”.

Kursowe reminescencje V+, Mięguszowiecki Szczyt Wielki, 30.07.2017, Maciej Tertelis i Jakub Siwiński

Kursowe reminescencje V+, Mięguszowiecki Szczyt Wielki, 30.07.2017, Maciej Tertelis i Jakub Siwiński

30 lipca na cel wzięliśmy wschodnią ścianę Mięguszowieckiego szczytu Wielkiego. Lewą część ściany znałem z przejścia drogi Sokołowskiego we wrześniu 1985 roku na kursie u Piotrka Waloszczyka. W sierpniu 1993 roku przechodzę tym razem jako instruktor z kursem Lewego Mączkę, z którego dostrzegam szereg możliwości w okolicy drogi Surdela. Szansa na uderzenie w nieznane pojawia się dopiero teraz.

Górna, lewa część wschodniej ściany MSW (fot. M. Tertelis)

Górna, lewa część wschodniej ściany MSW (fot. M. Tertelis)

Wybieramy z Byśkiem fragment ściany pomiędzy drogami Surdela i Smólskich. Charakterystyczne formacje to portal na pierwszym wyciągu, który pokonujemy w linii spadku jego lewej krawędzi, oraz łukowata, długa rysa na drugim wyciągu, z której wychodzimy skośnie w prawo w górę omijając spiętrzenie ściany. Trudności nie przekraczają piątego stopnia, asekuracja w większości przypadków komfortowa z kości i mimośrodów. W rysie oraz na stanowisku ponad nią pozostawiliśmy dwa haki.

Maciej Tertelis na drugim wyciągu Kursowych reminescencji

Maciej Tertelis na drugim wyciągu Kursowych reminescencji

Prowadzę kolejny, równie łatwy wyciąg, gdzie zmieniamy się na prowadzeniu. Bysiek dochodzi prawą ścianą charakterystycznego zacięcia z przewieszką w dnie do krawędzi żebra, gdzie spostrzegam ze zdziwieniem, że teren nagle staje mi się znajomy. Po chwili rozumiem, że zapędziliśmy się zbyt wysoko w prawo, dochodząc do drogi Sokołowskiego. Przez chwilę rozważamy zjazdy do stanowiska na Surdelu, jednak kilka wspinających się pod nami zespołów, kruchy teren oraz stosunkowo późna pora sprawiają, że podejmujemy decyzję o kontynuacji wspinaczki żebrem Sokołowskiego do grani. W ten sposób powstaje wariant Kursowe reminiscencje.

W kilka dni po zamieszczeniu w internecie wzmianki o drodze, dzwoni do mnie Marcin Księżak z ciężkim wyznaniem, że wszedłem mu w projekt który szykował sobie na zimę. Miał szczęście, że nas zniosło w prawo, przez co będzie mógł eksplorować zarówno nietknięty fragment górnej części ściany, jak i niezdobyty dotąd pas wolnej skały w dolnej części tej pięknej ściany.

Bysiek na czwartym wyciągu wariantów – dojście do drogi Sokołowskiego (fot. M. Tertelis)

Bysiek na czwartym wyciągu wariantów – dojście do drogi Sokołowskiego (fot. M. Tertelis)

Wspinając się z wiertarką w plecaku chcę uniknąć nużącego zejścia przez Hińczową Przełęcz i Galerie i kierujemy się do wylotu Komina Martina, skąd wykorzystując stałe stanowisko zjazdowe z pętli na głazie zjeżdżamy w kierunku Mięguszowieckiej Przełęczy Wyżniej. Po bezskutecznym poszukiwaniu kolejnego stanowiska zjazdowego (zejście w dół wąskim w tym miejscu żlebem jest niebanalne z powodu kruszyzny i naszych ciężkich worów) i przewspnaniu się w górę w celu odblokowania zaklinowanej podczas ściągania liny, nie zastanawiamy się długo i na platformie pod Kominem Martina osadzamy spita. Pełen zjazd doprowadza nas do łatwiejszej części żlebu, skąd szybko schodzimy do Drogi Po Głazach.

Zjazd spod Komina Martina do Drogi po głazach

Wschodnia MSW po zachodzie słońca (fot. M. Tertelis)

Wschodnia MSW po zachodzie słońca (fot. M. Tertelis)

Szczegóły obu przejść na ścianoplanach.

Maciej Tertelis




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum

    Luka: Środek ŻTM
    Cześć Robiliście może w ostatnich latach? Jak z asekuracją ? Krucho/lito ?...

    $więty: Re: ruszające się ringi na Zborowie
    obciążający w osi sam winę ponosi ! W$...

    valdi: Re: la sportiva katana vcs rozmiar
    Mi się rozbiły lekko. Cały dłuższy czas z ulgą zdejmowałem je z nogi po zrobieniu drogi. Do cz...

    26-08 Kurs skałkowy
    CERRO Szkoła Wspinania - licencja PZA
    25-08 Kurs wspinaczki wielowyciągowej
    8 SZKOŁA WSPINANIA ÓSEMKA
    24-08 Kurs wspinania na własnej asekuracji w skałkach
    CERRO Szkoła Wspinania - licencja PZA
    26-08 Kurs wspinania na własnej asekuracji w skałkach
    CERRO Szkoła Wspinania - licencja PZA

    Archiwa